Radca Prawny – kto to taki, pytają przedszkolaki.

Aneta Bernat        17 kwietnia 2015        6 komentarzy

Niedawno zostałam poproszona o zaprezentowanie w przedszkolu, w grupach przedszkolnych i oddziałach zerówki, zawodu radcy prawnego…. Zgodziłam się i w zeszłym tygodniu spotkałam się z grupą ok 50 młodych osób w wieku od 3 do 7 lat.

Opowiadając dzieciom o tym kim jest radca prawny, czym zajmuje się on w swojej codziennej pracy, w tym jaka jest jego rola na sali sądowej, zastanawiałam się, czy moje słowa są dla nich zrozumiałe i ile z tego spotkania wniosą do swojego młodego życia…

Dokładnie omówiliśmy jak wygląda sala sądowa i jak przebiega rozprawa, ponieważ to najbardziej zainteresowało moich małych słuchaczy. Przedstawiona została również rola świadka – dzieci były bardzo chętne by zeznawać. Poza zawodem radcy prawnego, zostały też zaprezentowane inne zawody prawnicze, jak zawód sędziego, adwokata czy prokuratora oraz czym różnią się od siebie ich stroje urzędowe.

Po tygodniu, dowiedziałam się od jednej z Wychowawczyń, że po mojej prezentacji nową zabawą w przedszkolu, inicjowaną przez same dzieci, było odgrywanie procesu sądowego. Sprawy toczyły się o najróżniejsze rzeczy – związane z życiem przedszkola – kto nie posprzątał zabawek, kto pierwszy wziął misia, a kto potem komu go zabrał… jedna z dziewczynek bardzo zaś upodobała sobie odgrywanie roli prokuratora – kto wie, może to jej przyszły zawód…

 

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Monika Kwiecień 17, 2015 o 12:17

Świetna sprawa, szczególnie odgrywanie procesu sądowego… Dzieciom na pewno to się podobało i być może w przyszłości będzie to wspomnienie, decydujące o wyborze wykonywanego zawodu.

Odpowiedz

Aneta Bernat Kwiecień 17, 2015 o 12:38

Zgadzam się z Tobą całkowicie 🙂 Mam też nadzieję, że dzięki temu, jeśli będą musiały kiedyś zeznawać jako świadek lub być stroną w procesie, ich stres z tym związany będzie mniejszy, będą wiedziały co dzieje się za drzwiami sali sądowej.

Odpowiedz

Anna Koziołkiewicz-Kozak | Z obrączką czy bez Kwiecień 17, 2015 o 23:50

Fantastycznie! (nawiasem mówiąc BARDZO podziwiam – 50 przedszkolaków naraz to jednak nie lada wyzwanie! najmłodsi ludzie, do których mówiłam o prawie, to byli jak dotąd licealiści…)

A mi się marzy, by w przedszkolach uczyć dzieci mediacji… nie mogę przestać o tym myśleć, odkąd słuchałam audycji w radio, w której pan opowiadał o takiej scenie, której był świadkiem:

2 dziewczynki o coś się posprzeczały, zagadnęły kolegę, usiedli razem w kąciku, a po kilku minutach wyszli i dziewczynki bawiły się zgodnie dalej… pan zapytał wychowawczyni co jest grane – a ona na to, ze właśnie odbyła się mediacja!

To było przedszkole w Izraelu.

Odpowiedz

Aneta Bernat Kwiecień 20, 2015 o 10:51

Nauka mediacji w szkołach – popieram, w mojej ocenie to bardzo dobry pomysł.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Kwiecień 21, 2015 o 22:33

Byłam z togą w podstawówce. Po latach dowiedziałam się, że najfajniejsze spotkanie to było z cukiernikiem, bo przyniósł dwa pudła lizaków… ;-). I jak tu wygrać z taką konkurencją? 🙂

Odpowiedz

Aneta Bernat Kwiecień 22, 2015 o 11:04

Przynieść cukierki z logo Krajowej Izby Radców Prawnych 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: